Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Itaka jako organizator naszych wakacji na Krecie spisała się dość dobrze, chociaż nie mogło zabraknąć kilku niuansów, po których pozostał lekki niesmak. Ostatnimi laty wiele znanych biur podróży upadło i nie było by w tym nic dziwnego, bo przecież co chwile jakieś firmy padają, ale tutaj było o tyle dziwnie, że były to dość znane biura podróży jak Triada, Orbis Travel itp. Przyznam szczerze, że wahałem się przed zakupem wczasów tym bardziej w promocjach first minute… Na szczęście moje obawy się nie potwierdziły, wycieczka się udała, a ja chętnie podzielę się moimi wrażeniami.

Nie przeciągając tego wstępu przejdźmy od razu do rzeczy, czyli do rzeczowego opisu tego, co się działo 🙂

Podróż

Oczywiście cała przygoda zaczęła się w Krakowie, gdzie z przesiadką autobusową musieliśmy dojechać do Balic. Oczywiście strona pokazująca czas dojazdu i oczekiwania na przesiadkę jak to w przypadku MPK była nieprawidłowa i tak, mieliśmy czekać na autobus coś około 5 minut, a czekaliśmy ponad 15, autobus miał jechać niecałe 30 minut natomiast jechaliśmy niespełna 50 🙂 ot taka mała przygoda już na starcie. Na lotnisku byliśmy nieco później niż zakładaliśmy.

Na lotnisku także nie obyło się bez lekkich problemów, bo Balice są remontowane, więc trzeba było się nachodzić do starej części, a później z powrotem na nową aby dokonać odprawy. Oczywiście pan na odprawie stwierdził, że picie gazowane nie nadaje się dla 3-letniego syna i małą butelkę trzeba było wyrzucić.

Po zakończeniu odprawy przyszedł czas na lot, który realizowały linie lotnicze Small Planet Airlines, które do Grecji zabrały nas Airbusem A320. Sam lot był bardzo przyjemny, a dodatkowo dzięki wewnętrznej sieci wi-fi mogliśmy go umilić oglądając bajkę z dzieckiem.

Po przylocie na miejsce i odebraniu bagażu czekała na nas pani z Itaki, która skierowała nas do odpowiedniego autokaru. Po zapakowaniu walizek do autokaru, poczekaliśmy jeszcze chwilę, aż przyjdzie przedstawiciel biura i przywita nas oficjalnie na wyspie, podając kilka informacji na temat podróży do hotelu oraz spotkania z rezydentem w następnym dniu.

W autobusie się okazało, że ktoś coś źle obliczył i trzeba było się trochę gnieść, bo nie dla wszystkich były miejsca siedzące. trochę to było słabe biorąc pod uwagę, że wszystkie dzieci były wymęczone podróżą.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Hotel

Jak przystało na czterogwiazdkowy hotel budynek wyglądał bardzo porządnie zarówno z zewnątrz jak i od środka. Wszystko wyłożone marmurami, a w holu oczywiście telewizor, bilard i wygodne kanapy i fotele.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Obsługa

Recepcjonistka mówiła dość płynnie po angielsku, a same formalności zajęły dosłownie chwilę. Później chwila oczekiwania na pana, który wskaże drogę do bungalowu i można iść.

Pokoje

Zajmowany przez nas bungalow posiadał jeden pokój z lodówką i klimatyzacją, do tego łazienka z prysznicem oraz mały balkonik ze stolikiem i dwoma krzesełkami. Wszędzie czystko i ogólnie nie było się do czego przyczepić.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na KrecieItaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Baseny

Jak na hotel basenów było dość sporo: dwa głębokie niby 150 cm głębokości, ale jeden z nich miał na pewno więcej, oczywiście brodzik dla najmłodszych, basen pośredni około 60cm głębokości z małą zjeżdżalnią i największy basen z dużymi zjeżdżalniami dla dzieci o głębokości ~70cm.

Wszystkie baseny były codziennie czyszczone i była monitorowana jakość wody, więc tutaj absolutnie nie było do czego się przyczepić. No może prócz tego, że ludzie nie zwracali uwagi na to, że basen jest nieczynny, bo jest np. czyszczony elektrycznym odkurzaczem podwodnym i wskakiwali do takiego basenu. Tutaj niestety na głupotę ludzką nie mamy żadnego wpływu, ani na to, że rodzice mieli gdzieś co robią ich pociechy, bo zależało im tylko na spokoju.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Jedzenie

Jedzenie? Hmm cóż tu się dużo rozpisywać, po prostu rewelacja. Po dwóch tygodniach wróciłem 4kg cięższy więc chyba to o czymś świadczy 😉 Ogólnie jedzenia było dość sporo zarówno mięsnego, jak i sałatkowo-owocowego. Wszystkiego było 28 brytfanek i tak trzy razy dziennie, a więc sporo dobrego jedzenia.

Kuchnia była różna, były to zarówno lokalne smaki jak i codziennie była inna kuchnia świata, np. chińska, meksykańska, włoska. Jakby komuś było mało, był jeszcze snack bar, w którym można było nabyć frytki, hot-doga albo greckiego kebaba, który nota bene jest bardzo dobry.

Atrakcje hotelowe

Hotel jako taki nie posiadał zbyt wielu codziennych atrakcji, do dyspozycji mieliśmy mini salon gier oraz mały plac zabaw z boiskiem do siatkówki plażowej. Za to w co drugi dzień hotel organizował występy na żywo. Były to pokazy magika, występ klauna, tańce ludowe oraz granie do kotleta.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

W przypadku ostatniej atrakcji nie da się tego inaczej nazwać, gdyż międzynarodowe przeboje śpiewane przez zespół były dość kiepskie ze względu na słaby angielski wykonawców. Świetnie za to nadrabiali śpiewając swoje ludowe piosenki, które brzmiały ładnie.

Pokazy magika miały swoje wzloty i upadki, bo niektóre sztuczki, które wykonywał pan magik były bardzo niedopracowane i nawet dzieci były w stanie wychwycić skąd coś się wzięło albo co się stało. Niemniej jednak czas spędzony na pokazie był miły.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Kolejna atrakcja, którą były tańce ludowe niestety także była nie do końca udana. Grupa, która wykonywała tańce cały czas spoglądała na siebie i czekała co zrobi ina osoba, żeby to powtórzyć i zgrać w jakiś tam sposób, tak aby wyglądało że jest OK.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Na sam koniec zostawiłem perełkę, czyli występ klauna. Zabawa naprawdę superowa zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Nasz trzyletni syn siedział zapatrzony jak w obrazek przez cały ponad godzinny występ klauna, co jest dużym wyczynem jak na niego.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Biuro podróży – Itaka

Jeśli chodzi o same formalności tutaj w Polsce jak i na lotnisku, to nie ma ogólnie na co narzekać. Wszystko było załatwione sprawnie i szybko.

Rezydent

Rezydenta w sumie widziałem tylko raz dzień po naszym przyjeździe, na spotkaniu organizacyjnym, gdzie około 5 minut pani poświęciła na  powiedzenie czegoś o kulturze i sprawach organizacyjnych. Reszta spotkania przebiegała pod znakiem „muszę Wam na siłę wcisnąć jakąś wycieczkę”, niestety nie wytrzymałem do końca spotkania i wyszedłem wcześniej.

Dodatkowo pani chyba nie do końca się orientowała w tym co mówiła, bo na początku powiedziała, że oczywiście jako że jesteśmy objęci ubezpieczeniem przez Itakę, to w razie potrzeby możemy wezwać lekarza, pana X. Za pierwsze wezwanie płaci się 25€, które jest opłatą za „założenie kartoteki”, ale to jest jednorazowa opłata już do końca naszego pobytu, więc jeśli lekarz będzie musiał przyjechać jeszcze raz, to już nie będziemy ponosić kosztów. Oczywiście ta opłata jest bezzwrotna.

Jak się okazało, jedno małżeństwo musiało wezwać lekarza, bo roczna córka miała gorączkę, oczywiście zapłacili wpisowe i ok, pech chciał, że parę dni później mała się zadławiła jakimś przedmiotem. Zadzwonili więc po lekarza i okazało się, że ponownie chciał ich skasować na 25€, ale po rozmowie okazało się, że od pierwszej wizyty nie minęło jeszcze 10 dni, więc nie będą musieli płacić ponownie.

W takim razie jak to jest, rezydent mówi, że raz na cały pobyt, po czym okazuje się, że raz na 10 dni. Całkiem fajnie, ale lepsze jest to, że prywatnie wezwany lekarz wystawił skierowanie do publicznego szpitala, żeby tam przyjęli dziecko i sprawdzili, co jest nie tak. Fajnie, ale to można zrobić samemu, wystarczy z Polski zabrać kartę europejskiego ubezpieczenia (EKUZ), którą za darmo wydaje NFZ i pojechać do najbliższego szpitala. Tym sposobem zaoszczędzamy 25€ i czas jaki straciliśmy na czekanie i wizytę prywatnego lekarza 🙂

Kolejną bardzo ciekawą rzeczą jest spa. Jako gość hotelu każdy dostaje darmowy masaż w hotelowym spa. Oczywiście pani rezydent powiedziała, że możemy z tego skorzystać przez cały nasz pobyt. No niestety posłuchaliśmy jej i masaż przepadł, bo skorzystać z tego kuponu można tylko przez 2 dni od zameldowania się w hotelu, co na ulotce było napisane małymi literkami.

Atrakcje z biura

Ogólnie biuro jako takie nie organizowało żadnych innych atrakcji prócz animacji dla dzieci oraz wycieczek fakultatywnych. Ponieważ kolejną część wpisu poświęciłem animacjom, tutaj opiszę tylko wycieczki fakultatywne.

Jeśli chodzi o wycieczki to mam dość mieszane uczucia, bo nie były najtańsze, a w zamian nie dostawaliśmy zbytnio nic. Przykładowo średnia cena za wycieczkę to koszt około 50€ (czyli trochę ponad 200zł), dziecko płaciło połowę tej kwoty. Nie trudno obliczyć, że trzyosobowa rodzina musiała zapłacić jakieś 150€ za wycieczkę, która nie zawierała, żadnego posiłku (piszę tak o posiłku, ponieważ będąc dobrych parę lat temu w Tunezji, przy podobnym koszcie za wycieczkę mieliśmy zapewnione jeszcze wyżywienie). Dodatkowo, jeśli wycieczka obejmowała np zwiedzanie winiarni lub muzeum to musieliśmy jeszcze dodatkowo płacić.

Tutaj mogę nadmienić, że np. wynajęcie 9-cio osobowego samochodu na cały dzień kosztuje 90€ (małe auto to koszt około 50€) + koszt paliwa jakie się wyjeździ (koszt 1l benzyny to ~1,14€), więc jak łatwo sobie policzyć, jadąc na tą samą wycieczkę własnym środkiem transportu zaoszczędzamy sporo pieniędzy.

Animacje dla dzieci / Animatorzy

Właściwie to tutaj wszystko szlag trafił… Pomijając fakt, że animacje miały zacząć się 15 czerwca a zaczęły się 16-go.

Pomijając ten fakt, przejdę od razu do całego opisu „super” animacji.

Jak tylko pojawiła się pani animatorka, żona poszła z synkiem aby zapisać go na zajęcia, niestety usłyszała, że dla trzylatków nie ma programu, ale w innych hotelach mają. Oczywiście ona nie wyrzuci syna, ale nie będzie miał i tak co robić (sic!). Jakim cudem w ogóle w XXI wieku można tak powiedzieć? W takim przypadku pani powinna powiedzieć, że skontaktuje się z biurem/innymi animatorami w hotelach, gdzie taki program mają, ale nie trzeba było pójść na łatwiznę byleby tylko się nie narobić. Dlaczego tak uważam? A no dlatego, że usłyszeliśmy też, że właściwie to program będzie dopiero układany jak przyjedzie kolega, który przyjechał parę dni później.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

A jak wyglądał „ułożony” plan, w sumie to tak samo jak przed przyjazdem pana animatora, jedyne co się zmieniło to doszło „Mini disco”, które odbywało się o 22 w nocy i trwało całe 10-15 minut.

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

Mini disco – nocna zabawa

Były to występy taneczne. Pan Kuba był przebrany za Scooby Doo (Itako, co on Wam zrobił, żeby go tak zmasakrować?), a sam kostium początkowo miał dziury, także na dupie, więc było widać, czy Kuba zmieniał majtki, codziennie czy nie. Na szczęście później kostium został zaszyty i już nie świecił gatkami. Do dziś mnie zastanawia, co wspólnego ze Scooby Doo mają piosenki do których dzieci się bawiły? Było to raptem 6 lub 7 piosenek, między innymi kaczuchy, my jesteśmy krasnoludki, supermen czy ciuch ciuch. Szczerze to spodziewałem się czegoś bardziej związanego ze Scooby Doo, skoro wczasy są reklamowe jako rodzinne wakacje pod znakiem SD w klubie przyjaciół Itaki.

Dzienne „przyjemności”

Dzienne atrakcje były jeszcze lepsze- pierwszego dnia dzieci rzucały się balonami z wodą na różne sposoby, w kolejnych dniach doszły jeszcze kolorowanki z Arielką, samochodami i innymi takimi. Oczywiście Scooby też był.

Ale o tym jak „ciężko” się pracowało mogą świadczyć poniższe zdjęcia (ilość osób biorących udział w animacjach nie jest przypadkowa, tak było praktycznie każdego dnia).

Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie Itaka, czyli prawie idealne wakacje na Krecie

A jak to wyglądało gdzie indziej?

Tyle piszę o takich atrakcjach,bo mam małe porównanie do tego, co się działo np. u Norwegów. Na samym początku wszystkie dzieci dostały maskotki oraz identyfikatory, żeby było wiadomo kto się zapisał, a kto nie. Dzieci zbierały się także pod wiatą, która jest widoczna na powyższych zdjęciach, ale animatorki zawsze miały 2 lub 3 kosze zabawek, dzieci bawiły się np. jednego dnia w piratów i szukały skarbów po całym terenie, za co otrzymywały odznaki.

Nie mówię, że polskie animacje miały by wyglądać tak samo, ale trzeba przyznać, że entuzjazmu norweskim animatorom nie brakowało i te dzieci się cieszyły i cały dzień bawiły z nimi. U nas niestety było z tym różnie…

Ogólne wrażenia

Same wakacje wspominamy bardzo przyjemnie i mimo tych pewnych problemów pojechalibyśmy jeszcze raz na taką wycieczkę.

Na sam koniec dodam tylko taki mały apel. Droga Itako, zrób coś ze swoimi animatorami, bo w XXI wieku tekst w stylu „nie mam programu dla trzylatka, ale w innych hotelach mają” jest na prawdę słaby, tym bardziej, że są telefony, internet i inne media, przy użyciu których animatorzy mogą się skontaktować i „zdobyć” taki program tym bardziej, że to nie są raczej rzeczy tajne/poufne.

0 523

Dawid Baruch
Dawid Baruch

websitefacebook

Z zawodu jestem informatykiem. Na co dzień zajmuję się programowaniem w języku PHP oraz rozwijaniu aplikacji dla IP.Board. Prowadzę forum internetowe z polskim wsparciem IP.Board dostępne pod adresem www.ipsbeyond.pl. Jestem także pasjonatem motocykli oraz fotografii.

Znaleźć mnie możesz na serwisach społecznościowych takich jak Facebook, GoldenLine, Google+, Linkedin, Twitter.